czwartek, 26 lutego 2015

To nie książka - Number One! #1

Hey! Dzisiaj mam dla Was pierwszy post z serii "To nie książka". Ten kreatywny dziennik kupiłam już ok. 1,5 tygodnia temu i bardzo fajnie się z nim bawię. Jego autorką jest wszystkim dobrze znana Keri Smith, która stworzyła "Zniszcz ten dziennik". Jeśli chodzi o jego przeznaczenie, to jest to wykonywanie zadań odrobinę różniących się od tych w poprzednim fenomenie. Bardziej chodzi w nim o ozdabianie i kreatywne odpowiedzi na dany temat, niż samą destrukcję.

Ja nigdy nie posiadałam "Zniszcz ten dziennik", ale przeglądałam go będąc u koleżanki. Zastanawiałam się nad jego zakupem, lecz uznałam, że skoro wszyscy go mają, to sobie odpuszczę. W taki o to sposób kilka miesięcy później zobaczyłam w Top 10, w Empiku dziennik "To nie książka". Wtedy wiedziałam, że muszę go mieć. Odkąd go kupiłam staram się wykonywać przynajmniej jedno zadanie dziennie, co sprawia mi niesamowitą radość. Dawno tak dobrze się nie bawiłam!











Piszcie, która strona w moim wykonaniu podoba Wam się najbardziej! :)

Hey!

poniedziałek, 23 lutego 2015

#Photos

Hey! Na wstępie chciałam Wam bardzo podziękować za każde odwiedzenie mojego bloga, komentarz, obserwacje. To wszystko dużo dla mnie znaczy oraz niesamowicie motywuje do działania. Dziękuję :)

Od kilku dni mam wrażenie, że moje ferie zwolniły. Po ujemnych temperaturach prawie nie ma już śladu, a w dzień potrafi być nawet 8 stopni. Minął już tydzień ferii i został mi jeszcze tydzień. Cieszę się, że nie zleciały mi w mrugnieniu oka, tylko pozwalają mi się nimi cieszyć. 


(Bluzka - ?, Legginsy - Top Shop, Buty - Pepco)

Dzisiaj obudziłam się ok. godziny 7:30. Następnie wykonałam jedną stronę z "To nie książka" i poszłam się ubrać. Musiałam wyjść z psem, więc zrobiłam okrążenie wokół domu i przy okazji kupiłam sobie śniadanie. Oczywiście bardzo zdrowe (hot-dogi). Ostatnio kompletnie nie zwracam uwagi na to co jem, bo i tak moja waga stoi w miejscu.

Później umówiłam się z Eadlyn na zdjęcia. Na dworze nie było dzisiaj zimno, więc chodzenie bez kurtki nie było dla mnie takim traumatycznym przeżyciem. Teraz jestem w domu i zaraz biorę się za pisanie kolejnego rozdziału do mojej nowej książki na Wattpad --> KLIK. Tamtą usunęłam, bo nie miałam weny, aby ją kontynuować. 


Już niedługo pojawi się pierwszy post z serii "To nie książka"! :)

A Wy, robiliście dzisiaj coś ciekawego? Opowiedzcie mi swój dzień! 

Hey!

piątek, 20 lutego 2015

Bea Miller - ILY + Mix from phone!


Hey! Chyba każdy z nas miał taki czas, kiedy bez przerwy słuchał piosenek aktualnie ulubionego artysty. Nucenie pod nosem tekstu i ciągłe napady melodii są przy tym dość uciążliwe. Ja mam tak aktualnie z piosenkami pewnej 16-latki, czyli Beatrice Miller (Bea Miller).


Wszystko zaczęło się kiedy usłyszałam jej piosenki u mojej przyjaciółki. Wcześniej widziałam występy Beatrice w XFactor na Youtube, ale dopiero po wysłuchaniu jej oryginalnych piosenek zrozumiałam jaki posiada talent. Wiem, że jej muzyka nie spodoba się każdemu. Może wydawać się skierowana tylko do młodzieży, ale sądzę, że jej teksty mają głębszy sens.



Kilka piosenek jej autorstwa, od których jestem aktualnie uzależniona:

                 

                 

                 

                  

                 

A Tu mały mix moich zdjęć z telefonu, z ostatnich kilku dni:


(1 - To dziwne.., 2 - Selfie u Eadlyn, 3 - Maraton z HP)


(4 - Felka, najlepsze imię, 5 - Good Morning, sweetheart, 6 - Wychodzimy!)


(7 - Nowy nabytek, 8 - Valentine Day, 9 - Maseczka z kiwi)

Co myślicie o piosenkach i Beatrice? Dajcie znać!

PS. Chcielibyście zobaczyć serie postów z "To nie książka"? Mam już kilka stron zrobionych, więc nie byłoby to problemem. :)

Hey!

wtorek, 17 lutego 2015

DIY - Babeczkowe kule do kąpieli!

Hey! Na moim blogu, ani razu nie pojawił się jeszcze post typu DIY. Jako, że kocham oglądać i tworzyć rzeczy własnoręcznie to dzisiaj pokażę Wam jak zrobić kule do kąpieli wyglądające jak babeczki. Ciekawi?


Chcę zaznaczyć, że pierwsze kule robiłam z pomocą tego filmu --> KLIK. Później odrobinę pozmieniałam dodatki i możliwość wykonania, ale oklaski należą się tej wspaniałej pani, która pokazała mi jak to zrobić.

Na wstępie chcę zaznaczyć, że kule nie są szkodliwe dla skóry. Ja mam skórę skłonną do alergii i podrażnień, a po używaniu ich, wszystko było w porządku. Dodatkowo moja mama, siostra oraz kilka przyjaciółek również ich wypróbowały. 


      Składniki na 4 kule:



     - 3 paczki sody oczyszczonej (3x80g)
          - 3 paczki kwasku cytrynowego (3x20g)



 - Łyżka skrobi ziemniaczanej (aby kule utrzymywały się na powierzchni wody, a nie opadały na dno, jeśli tego nie macie, to możecie ją pominąć)



- Barwnik spożywczy (ja akurat wybrałam ten w żelu)




Oliwa z oliwek (może być też zwykły olej)




Zapach (aromat do ciast, odrobina perfum lub żelu pod prysznic)



Posypka do ciastek (opcjonalnie)



- Papierowe foremki do babeczek


Sposób przygotowania:

1. Sodę oczyszczoną, kwasek cytrynowy i skrobię ziemniaczaną wsyp do miski. Następnie wszystko dokładnie wymieszaj. 

2. Wlej do miski olej (ok. 1/3 kieliszka) i dokładnie wszystko wymieszaj, aby grudki z oliwy zniknęły. (Mieszanka powinna mieć konsystencje mokrego piasku)

3. Dodaj zapach (aromat, żel pod prysznic lub perfum). Dodajcie go tyle, ile chcecie. Jeśli chcecie żeby kule miały bardziej intensywny zapach to dodajcie swojego aromatu odrobinę więcej.

4. Do osobnej miski odsyp ok. 1/3 mieszanki


5. Do większej części dodaj barwnik i rozmieszaj go tak dokładnie, aby masa miała jednolity kolor. Z barwnikiem jest ta sama sprawa co z zapachem. Musicie zdecydować czy wolicie bardziej intensywny kolor, czy trochę delikatniejszy.


6. Dokładnie uklepując, nałóż mieszankę z barwnikiem do foremek. Jeśli zrobicie to niedokładnie to całość po wyciągnięciu z foremki może Wam się rozpaść.


7. Na górę wklep białą, masę z drugiej miski.



8. Wszystko posyp posypką do ciastek.


9. Odłóż kule w spokojne miejsce na ok. 2 dni tak, by zrobiły się twarde.

10. Przed użyciem ściągnij papierową foremkę i wrzuć kulę do wody. Miłej kąpieli!


Sądzę, że takie babeczkowe kule są świetnym pomysłem na prezent, więc niedługo zrobię dla Was post z moimi propozycjami zapakowania ich jako podarunek dla bliskich :)

Dajcie znać czy spróbujecie zrobić je sami!

Hey!

sobota, 14 lutego 2015

Ferie - Start!

Hey! Właśnie wróciłam do domu z nocowania u Eadlyn (Klaudia). Jestem bardzo zmęczona przez to, że nie spałam pół nocy, ale uparłam się, że napiszę post i oto jestem. Wiem, że ostatnio robiłam dość duże odstępy między wpisami, ale każdą wolną chwilę przeznaczałam na naukę i nie miałam zdjęć. Te które widzicie poniżej są z czwartku, kiedy to namówiłam Karolinę na bycie moim mini-fotografem. :)


 Nie pisałam o tym na blogu, ale wczoraj odbyłam swoją 3 już lekcję tańca (jazz). Sądzę, że kiedy wyrobię sobie zdanie o zajęciach zrobię osobny post i wszystko Wam w nim dokładnie piszę. Lekcja skończyła się o 20:30, więc chwilę czekałyśmy na autobus. Kiedy wreszcie zmęczone dotarłyśmy do Klaudii zajęłyśmy się robieniem walentynek. Po zrobieniu ostatnich poprawek był już środek nocy, więc włączyłyśmy sobie film "Love, Rosie", a po nim wreszcie udało nam się zasnąć.


Oficjalnie wczoraj zaczęły mi się ferie, więc posty będę dodawała wcześniej. Może uda mi się robić to nawet raz na 3 dni. Sądzę, że trochę odpoczynku od szkoły dobrze zrobi, zarówno mi, jak i blogu. 
Niedługo na blogu pojawi się pierwsze DIY, ale nie chcę Wam za dużo zdradzać. To będzie niespodzianka! :)

A Wy - przed, po, czy w trakcie ferii?

Hey!

niedziela, 8 lutego 2015

Invisibooble + Photos from phone!

Hey! Dzisiaj mam dla Was małą recenzję produktu, który zakupiłam już 2 tygodnie temu, czyli gumek do włosów Invisibooble.

 Produkt ten widziałam na półkach drogerii Hebe już dość długi czas, a ostatnio sama się na niego skusiłam. Cena 3 gumek "sprężynek" wynosi 14,99 zł. Można je znaleźć w kilku kolorach, ja zaopatrzyłam się w przezroczystą wersję. Byłam bardzo ciekawa ich działania. 



 Będąc w drogerii Panie kasjerki przekonywały mnie, że te gumki są bardzo dobre i fajnie utrzymują włosy. Ja odkąd pamiętam miałam problem z tym, że musiałam zawiązywać kitkę kilkoma gumkami, ponieważ najzwyczajniej włosy się nie trzymały. I tu.. Było tak samo. Ścisnęłam produkt na włosach tak mocno jak można było i mimo to miałam wrażenie, że wszystko zaraz mi się rozleci. Jedynym wyjściem dla tych gumek jest używanie ich jako wiązanie włosów przed snem. Mówiąc szczerze, liczyłam, że będzie to coś lepszego, do czego będę wracać.


Moja ocena - 2/10


A Tu mam dla Was kilka zdjęć ze stycznia:


(1- Weekend! 2- First snow 3- Do you wanna build a snowman?)


(1- Mokre włosy 2- Walentynkowe figurki na niemiecki 3- Smile)

Hey!